|
Blog > Komentarze do wpisu
Plastikowe niebezpieczeństwo
Jedynie cywilizacyjne zapóźnienie naszego kraju, które zawdzięczamy komunistom, powoduje że nie potykamy się jeszcze dosłownie na każdym kroku o kartę kredytową. Niestety jak na złość akurat w tej dziedzinie zapóźnienia nadrabiamy znacznie szybciej niż na przykład na polu infrastruktury drogowej. Gdy brałem kredyt hipoteczny musiałem wykłócać się z bankiem o każde tysiąc złotych zdolności kredytowej. Ostatecznie udało mi się uzyskać kredyt tylko o 10 tys. niższy od tego jaki pierwotnie chciałem – bank stwierdził że to absolutne maksimum na jakie pozwala moja zdolność kredytowa (żona akurat była na urlopie wychowawczym a niemal połowa mojego miesięcznego dochodu pochodzi ze źródła zbyt nietypowego aby zostać uwzględnioną przez bank). Po czym przy okazji podpisywania umowy zakładałem konto osobiste, konto obsługi kredytu – i tu niespodzianka, bank obowiązkowo uszczęśliwił mnie kartą kredytową z wysokim limitem. Karty kredytowe są niewątpliwie jednym z najbardziej agresywnie reklamowanych produktów bankowych. Ba – standardem jest oferowanie bardzo korzystnych bonusów, zwrotu ułamka wydanych za pomocą karty pieniędzy, długie okresy bez odsetek i tak dalej. Teoretycznie, gdyby ludzie byli całkowicie racjonalnymi jednostkami, banki musiałyby dopłacać do kart kredytowych ogromne pieniądze. Tak się nie dzieje, w istocie kardy kredytowe są dla banków jednym z najbardziej dochodowych produktów – nawet po wliczeniu tych maniaków dyscypliny, którzy zawsze spłacają saldo w okresie wolnym od odsetek oraz oszustów którzy w ogóle nie spłacają i ewentualnie po latach można coś z nich ściągnąć przez komornika. Karta oddziela moment rzeczywistego wydania pieniędzy od subiektywnego odczucia ich ubytku. Znane przysłowie mówi, że gdyby po walnięciu młotkiem w palec ból występował po pół roku, ludzie znacznie częściej by się tymi młotkami uderzali. No i właśnie za pomocą kart kredytowych się masowo uderzają tudzież strzelają sobie w stopę. Pokusa łatwej konsumpcji jest po prostu tak duża, że w większości przypadków zadziała prędzej lub później. Albo chociaż drobny błąd w kalkulacji – myślałem że uda mi się spłacić saldo a trochę zabrakło. A następnym miesiącu zamiast spłacać wolę pojechać na wakacje, bo lato się nie powtórzy, A potem znienacka zaprosili nas na wesele i trzeba kupić prezent. I tak leci, a zadłużenie na karcie rośnie. Dlatego – chociaż racjonalne korzystanie z karty kredytowej może nam pozwolić na zarobienie kilku złotych – ja osobiście po prostu zdecydowałem się jej nie mieć. To znaczy niestety ją mam bo bank mi ją wcisnął przy okazji udzielania kredytu hipotecznego, ale z niej nie korzystam i w ogóle leży gdzieś na dnie szuflady. Jeżeli tylko nie potrzebujemy karty z jakichś specyficznych powodów (do zakupów on-line zagranicą na przykład) zdecydowanie polecam kartową absencję. środa, 21 października 2009, marcinhorala
TrackBack
Gotówka czy karta kredytowa 8211 jak płacić?
z Portfel Domowy
W Polsce nadal dość powszechne są sklepy i inne punkty usługowe akceptujące wyłącznie gotówkę, wymienię choćby Pocztę Polską, niektóre kioski lub bazarki przy skrzyżowaniach. Tu wybór między płaceniem gotówką a korzystaniem z karty kredytowej ... » Wysłany 2009/11/18 13:17:36
Komentarze
2009/10/22 10:19:41
Ale czy się da bez karty kredytowej?
Ja nie mam, ale kilka razy do roku odczuwam jej brak i to czasami dość boleśnie. Do zakupów on-line za granicą wystarczą np. karta wirtualna mBanku lub niektóre karty kredytowe z opcją płacenia przez internet. Nie ma problemu - kupowałam tak zaczynając od książek a na biletach lotniczych kończąc. Ale co z rezerwacjami? W ostatnie wakacje nie udało nam się zarezerwować hotelu, w poprzednie podobnie. Kiedyś nawet mając zarezerwowany hotel przez pracodawcę i posiadając kasę na jego opłacenie okazało się, że mam problem. Zapłacenie z góry nie rozwiązywało problemu, ponieważ musiałabym zapłacić dodatkowo coś w rodzaju kaucji w wysokości 25% całkowitego kosztu. oczywiście kasę by mi oddali przy wymeldowaniu, ale je jej najzwyczajniej w świecie nie miałam. Na szczęście akurat tym razem nie byłam sama i ktoś użył swojej karty kredytowej dla załatwienia sprawy z moim pokojem. A gdybym była sama? Do tej pory karty sobie nie wyrobiłam, ale wydaje mi się, że jednak trzeba będzie. 2009/10/22 11:33:37
@ niunia01
Nie wiem, ja jakoś braku karty w życiu nie odczuwam. Ale fakt, że jakoś mi się w życiu nie zdażyło rezerwować hotelu, wyjeżdżam na wakcje raczej w miejsca gdzie się rezerwuje przez telefon i potwierdza przelewem zaliczki na konto (agroturystyka, prywatne kwatery, ośrodki wypoczynkowe). Pewnie gdybym rezerwował hotele to bym się o kartę postarał. 2009/10/22 20:50:40
Absolutnie nie mogę zgodzić się z tezą, że karty kredytowe to samo zło!
Skoro bank daje mi pewne środki, którymi mogę zarządzać w czasie kiedy moje oszczędności rosną na lepiej oprocentowanym rachunku, to dlaczego z tego nie skorzystać. Fakt, trzeba umieć liczyć i zwracać uwagę na dni w kalendarzu. To wystarczy, żeby czerpać korzyści nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Narzędzie jak każde inne, wystarczy odrobina dyscypliny. 2009/10/23 07:11:00
@ sav83
Oczywiście zasadniczo zgoda, ale... ... gdyby tak było to banki by na kartach traciły a bardzo zyskują. A więc z pewnością przytłaczająca większość klinetów korzysta inaczej. A raczej jednak przytłaczająca większość Polaków nie jest skończonymi debilami. Wniosek: większość przystępujących do korzystania z kart z zasadami takimi jak Ty z czasem osuwa się w kierunku utrzymywania stałego zadłużenia. Oczywiście ta czy inna jednostka może akurat utrzymać żelazną dyscyplinę. Ja osobiście wolę nie sprawdzać czy należałbym do takiej mniejszości - zwłaszcza, że nie odczuwam najmniejszego braku karty. Jak coś potrzebuję kupić to sobie na to oszczędzam, a jak potrzebuję na gwałt - to od tego jest fundusz awaryjny. 2009/10/24 08:42:23
"Wniosek: większość przystępujących do korzystania z kart z zasadami takimi jak Ty z czasem osuwa się w kierunku utrzymywania stałego zadłużenia."
Czyli zwyczajnie brak im dyscypliny. Wystarczy na osobnym oprocentowanym koncie 'zabukować' kwotę do spłacenia karty. Fakt, trzeba o tym pamiętać zanim narobi się długu. Na ten przykład - ja nigdy nie wydaję z karty więcej niż odłożona z góry określona kwota na jednym [założonym w tym celu] koncie oszczędnościowym. Mógłbym więc teoretycznie kupować za gotówkę, ale te kilka groszy odsetek to dla mnie kwota warta zachodu, bo w skali roku może się tego zebrać kilkadziesiąt-kilkaset zł zysku. ps. banki zarabiają na obsłudze transakcji bezgotówkowych, więc nawet gdyby wszyscy spłacali karty w okresie bezodsetkowym, to banki i tak ściągną haracz z organizacji płatniczych, a oni ze swoich klientów. 2010/05/16 20:35:14
Ja tez od czasu do czasu potrzebowalem karty kredytowej np do wypozyczenia auta za granica. Ale jednoczesnie balem sie ze niepotrzebnie zaciagne debet. Niedawno odkrylem karty kredytowe pre paid i sam taka posiadam. wygladaja i dzialaja jak zwykle kredytowe, ale to wlasciwie elektroniczne portmonetki. Najlepsze w tej chwili i darmowe oferuje angielski bank Neteller, dodatkowo placac ta karta za bilety Ryan air nie ma oplat. Mozna tez rozwazyc niemiecki bank wirecard.
|
|
Wiele informacji jest na stronie ,którą prowadzę link: www.polskie.hiperfinanse.pl