|
Blog > Komentarze do wpisu
Budżetowanie
Nie jest specjalnym odkryciem, że do naszych osobistych finansów powinniśmy podchodzić jak do małego biznesu. A żaden biznes nie obejdzie się bez budżetu. Jeżeli chcesz uniknąć wydawania więcej niż nas stać, musisz najpierw wiedzieć na co cię stać. Zamiast teoretyzować przedstawię sprawę na własnym przykładzie. Otóż najpierw do budżetu wpisuję wszelkie stałe rachunki i opłaty: czynsz, kablówkę, spłatę kredytu itp. Następnie rezerwuje kwoty na zaplanowane większe wydatki jak na przykład przegląd samochodu, czy urodziny córki. Kolejnym krokiem jest zarezerwowanie 2100 na pozostałe wydatki – zakładam kwotę 70 PLN dziennie na drobne wydatki – jedzenie itp. – oraz wydatki nie zaplanowane. Pozostałą kwotę przeznaczam na oszczędności. Oczywiście zgodnie z zasadą płacenia sobie najpierw kwotę przeznaczoną na oszczędności przelewam na odpowiednie konta bezpośrednio po wykonaniu budżetu. Techniki mogą być różne. Kto inny może na przykład zamiast stałej sumy na dzienne wydatki porobić budżety na jedzenie, chemię, itp. Jest też system kopertowy, w którym wybieramy z początkiem miesiąca gotówkę jaką chcemy przeznaczyć na codzienne wydatki i dzielimy na koperty opisane nazwami dni. Każdego dnia możemy więc wydać tylko tyle ile przewidzieliśmy w kopercie na dany dzień plus to co zostało z kopert wcześniej otwartych. Przyjęcie takiego czy innego systemu jest sprawą wtórną. Najważniejsze żeby poddawać regularnej analizie nie tylko przeszłe wydatki (temu służy ich zapisywanie) ale i aktywnie planować wydatki przyszłe. Świadomość że oto takim to a takim wydatkiem wyczerpiemy budżet na przyjemności w tym miesiącu może bardzo pomóc w nakłonieniu siebie do oszczędności. Uchylę trochę rąbka tajemnicy mojego budżetu. Ja miesięcznie budżetuje: 610 złotych na czynsz (400 w lecie, w tym jest już opłata za gaz), 800 na spłatę kredytu hipotecznego (rata ok. 600-625 a reszta na fundusz poduszki kredytowej) 500 złotych na koszty transportu (benzyna do samochodu, jakieś drobne wydatki eksploatacyjne + bilet miesięczny żony), 150 rachunek za telewizję, telefon i internet (zazwyczaj jest lekko poniżej planu) 60 rachunek za komórkę żony 600 złotych na duże zakupy miesięczne w Makro, do tego w zależności od potrzeb oddzielne kwoty na planowane większe wydatki (np. przegląd samochodu, OC, rachunek za prąd – płacę od razu za pół roku jak przyjdzie, zakup nowych butów czy wesele w rodzinie), 300 rezerwa na niezaplanowane wydatki 1800 złotych na wszystkie wydatki nie zaplanowane (a więc 60 dziennie). Tu wchodzą wszystkie wydatki nie zaplanowane powyżej. A więc zarówno jedzenie, środki czystości, rozrywka i tak dalej (większość żywności, chemii itp. zakupuję na zapas raz w miesiącu w Makro, więc te 60 dziennie na czteroosobową rodzinę zazwyczaj wystarcza). Reszta (ile to zależy od wysokości zaplanowanych wydatków specjalnych) idzie na oszczędności. Zgodnie z zasadą płacenia sobie najpierw przelewy na oszczędności wykonuje zaraz po opracowaniu budżetu na nowy miesiąc. Jak widać wyżej nie rozrzucam się strasznie ani nie bieduję. Co miesiąc oszczędzam na różne cele tyle że trzymam się w ryzach długofalowych planów oszczędzania na emeryturę, przyszłość dzieci itp. W razie spadku dochodów mam pole do zaciskania pasa. A Wy w jaki sposób i jakie kwoty na jakie cele budżetujecie? wtorek, 12 stycznia 2010, marcinhorala
Tagi:
budżet domowy
TrackBack
|
|