Blog > Komentarze do wpisu
Scenariusze awaryjne

Zainspirowany starym wpisem na blogu No Credit Needed (link gdzieś po prawej) postanowiłem zastanowić się nad kilkoma finansowymi scenariuszami awaryjnymi dla mojej rodziny.

1. Żona straci pracę. W obecnej chwili wymagałoby to bankructwa jej firmy bo jako przebywająca na urlopie wychowawczym podlega szczególnej ochronie zatrudnienia. Właściwie nic by to nie zmieniło w naszych finansach bo na urlopie wychowawczym i tak nic nie zarabia. Dorabia jednak trochę ucząc angielskiego w szkole językowej na umowę-zlecenie. Gdyby żona straciła to zajęcie to również właściwie nic by się u nas nie zmieniło – po prostu zdecydowanie mniej byśmy co miesiąc oszczędzali. Być może lekko byśmy ograniczyli bieżącą konsumpcję żeby spadek w comiesięcznych oszczędnościach nie był zbyt drastyczny.

2. Ja stracę pracę. To byłby zdecydowanie większy problem. Przy założeniu zdecydowanego ograniczenia konsumpcji (ale bez jakiej gwałtownej pauperyzacji) funduszu awaryjnego starczyłoby nam na około 9-10 miesięcy szukania pracy. Dalsze 9-10 miesięcy dałoby przejadanie aktualnych oszczędności na cele konsumpcyjne (nowy samochód, wakacje) Później trzeba by już dokonywać bardziej drastycznych zmian (na przykład sprzedać samochód).

3. Przestanę być radnym – przy takim ograniczeniu wydatków jak punkt wyżej wyjdziemy na zero. Pewnie wówczas szukałbym jakiegoś dodatkowego zajęcia żeby dorobić choć parę stów umożliwiających comiesięczne oszczędzanie.

Oczywiście zdecydowanie gorzej miałyby się sprawy gdyby opisane wyżej punkty się skumulowały. Gdyby wszystkie wystąpiły jednocześnie (jednocześnie straciłbym pracę i ja i żona i jeszcze przestałbym być radnym) to oszczędności starczyłoby góra na cztery miesiące. To jednak jest wybitnie miało prawdopodobne. Niemniej staram się cały czas powoli zwiększać fundusz awaryjny i zdecydowanie nie jest zadowolony z jego wysokości. Robię to jednak powoli priorytetowo traktując inne cele oszczędzania, bo – realistycznie planując – szansa że jednocześnie urwą nam się wszystkie źródła dochodów jest naprawdę minimalna. Raczej w najbliższych latach możemy się spodziewać wzrostu możliwości zarobkowych żony po zakończeniu urlopu wychowawczego.

Podsumowując: uważam, że jestem nieźle zabezpieczony na wypadek utraty źródeł dochodu, ale jeszcze jest pole do poprawy. Docelowo chciałbym aby fundusz awaryjny wystarczył na pokrycie co najmniej 12 miesięcznych wydatków. Jednak, jeżeli nie zdarzy się coś nieprzewidzianego, na dojście do takiego stanu rzeczy daję sobie dobre kilka lat.

piątek, 12 marca 2010, marcinhorala

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/12 16:47:26
Mam pytanie: czy byłaby możliwość, byś podzielił się know-how jak zostać radnym? :)
-
2010/03/13 15:55:02
Poza jakmiś zupełnymi ogólnikami to bardzo zależy od szeregu warunków. Jak na serio chcesz wiedzieć to napisz na priva, może coś uda się doradzić ale najpierw muszę się wywiedzieć w konkretnej sytuacji.

A tak na największym skrócie to trzeba znaleźć komitet, który nas wstawi na listę (im wyżej i im silniejsza lista tym lepiej), potem przeprowadzić kampanię wyborczą i voilla.
-
2010/03/13 20:47:31
Na serio. :)

Chciałem się odezwać na priv, ale nie mogę znaleźć kontaktu... Mój mail: abraxas(at)o2.pl
-
2010/03/14 10:36:34
Rozwiązaniem sytuacji z punktu nr 2 jest też możliwość: żona wraca do pracy, Ty zajmujesz się dzieckiem i w międzyczasie szukasz pracy.
-
2012/06/30 16:05:09
Większość osób jednak nie ma funduszy awaryjnych i w takim lub podobnym trudnym okresie posiłkuje się takimi o: pozyczkichwilowki.net.pl/ pożyczkami pozabankowymi, a taki scenariusz prowadzi już do katastrofy finansowej.
-
2013/01/10 21:52:09
Długo szukałem odpowiedniego biura rachunkowego. Przez pewien czas sam prowadziłem księgowość, Az w koncu znajomy zaproponował mi firmę Vademecumtax. Od tego czasu nie mam problemów w kwestii podatków i całej księgowości. www.vademecumtax.pl/oferta.html
-
2014/01/03 13:51:12
Jako broker zawsze powtarzam - przezorny zawsze ubezpieczony ;)