RSS
piątek, 30 lipca 2010
Lepsze wrogiem dobrego

Znane przysłowie mówi że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Również w dziedzinie finansów osobistych i oszczędności. Również skrajność w oszczędności i zaciskaniu pasa nie prowadzi do niczego dobrego.

Jak wielokrotnie pisałem jestem zwolennikiem podejścia psychologicznego do finansów osobistych. A podejście psychologiczne wymaga stawianie sobie ambitnych, ale osiągalnych celów. Łatwo, zwłaszcza po pierwszych sukcesach, ulec pokusie perfekcjonizmu – „w następnym miesiącu nie wydam nic na słodyczne, napoje, jedzenie poza domem, rozrywki, w ogóle nic nie kupię i nic nie wydam i będę miał wieeeeelką górę pieniędzy i spłacę moje kredyty w trzy miesiące!”.

Po czym okazuje się że takie życie po prostu nie sprawia nam przyjemności, stajemy się coraz bardziej sfrustrowani i zniechęceni, żeby w końcu stwierdzić: „to całe oszczędzanie nie jest dla mnie, będę szczęśliwszy żyjąc po staremu”.

Aby więc szybko się nie wypalić psychiczne również do oszczędzania podchodźmy z umiarem. Jeżeli spłacamy nasze długi zgodnie z planem, oszczędzamy na emeryturę, mamy fundusz awaryjny – nic nie stoi na przeszkodzie żeby czasem wydać pieniądze na coś co sprawia przyjemność. W ogóle warto co miesiąc przeznaczyć skromny budżet na rozrywki i przyjemności. Rozsądne zarządzanie finansami osobistymi ma więcej wspólnego z równowagą niż z fanatyzmem.

11:45, marcinhorala
Link Komentarze (16) »